Super dowcipy w sieci
Codziennie aktualizowana baza dowcipów na różne tematy.

Humor - strona 1

wstecz<<  >>dalej

Przychodzi blondynka do sklepu:
- Poproszę telewizor.
- Blondynek nie obsługujemy, proszę wyjść.
Za kilka godzin blondynka przychodzi ufarbowana na brunetkę:
- Poproszę telewizor.
- Nie rozumie pani blondynek nie obsługujemy, proszę wyjść.
Nazajutrz przychodzi łysa:
- Poproszę telewizor.
- Już pani mówiłem, blondynek nie obsługujemy, proszę natychmiast stąd wyjść!
- No dobra ale jak poznał pan, że jestem blondynką?
- Bo to jest sklep z pieczywem.

Na lekcji przyrody nauczyciel mówi do uczniów:
- Małpa przez tydzień zjada tyle bananów ile sama waży. Na to Jasio:
- A skąd ona wie, ile waży?

- Ty wiesz, moja droga - oznajmia bakteriolog żonie - że jestem na tropie bardzo niebezpiecznego wirusa! Kiedy go odkryję i opiszę, możesz być pewna, że nazwę go twoim imieniem.

Nie boi się tak pani sama chodzić po lesie? - Pyta gajowy napotkana dziewczynę. Po czym ostrzega: - Jeszcze Panią ktoś zgwałci! Na to dziewczę uśmiecha się figlarnie i odpowiada:
- Jeśli byłby pan taki miły to ja bym już dalej nie szła...

Dwaj najlepsi kumple wybrali się na wycieczkę w Bieszczady. Podczas jednego z postojów pierwszy z nich poszedł z drzewko za potrzebą... i żmija ukąsiła go w przyrodzenie. Zwijając się z bólu poprosił przyjaciela by zadzwonił do szpitala. Ten zadzwonił i dowiedział się od lekarza, że pierwsza pomoc w takich przypadkach polega na wyssaniu trucizny.
- I co? I co? - pyta ranny, gdy jego przyjaciel skończył rozmawiać z lekarzem.
- Niestety, pan doktor powiedział, że nie można cię uratować...

W czasie długotrwałego sztormu, do kajuty jednego z pasażerów zagląda steward i pyta:
- Przyjdzie pan na obiad do mesy, czy też mam podać posiłek tutaj?
- Ach, po co to pośrednictwo? - mówi złamany chorobą morską pasażer. Lepiej od razu wyrzucić za burtę!

"Jęk zawodu na trybunach, zupełnie jakby torreador nie trafił w byka"

Włodzimierz Szaranowicz, TV

Maxim');

Po czym poznać, że blondynka pisze fantastykę?
- Ma książeczkę czekową.

Ksiądz z bogatej parafii postanowił urozmaicić życie swoim siostrom zakonnym i zorganizował samolotową wycieczkę do Rzymu. Podczas lotu niespodziewanie skończyło się paliwo i pilot rozdał wszystkim spadochrony, każąc skakać by ratować życie. Wszystkie zakonnice poza jedną skoczyły, ksiądz pyta tej ostatniej:
- Dlaczego nie skaczesz siostro?
- Bo się boję - odpowiedziała.
- Ale tylko tak uratujesz swoje życie!
- Ale ja nie mogę, za bardzo się boję.
- A może ją pchniemy? - powiedział pilot do księdza.
- Zdążymy?

- Czy będzie niedługo mięso ? - zapytano Breżniewa podczas kongresu związków zawodowychh.
- Będzie!
- A cytryny ?
- Odpowien po konsultacji
Breżniew pochyla się do Katuszowa.
- A cytryny - spytał teatralnym szeptem - w Polsce rosną ??

andpaj');

Jasiu u spowiedzi mówi do księdza:
- Pszę księdza zgwałciłem kurę.
- Tak ? A jak to zrobiłeś?
- No złapałem za skrzydła i łapy i dalej to już wiadomo.
- Hmmm sprytnie to zrobiłeś bo ja tylko za skrzydła i mnie pazurami podrapała.

Dowcipny');

Podczas pierwszego widzenia w więzieniu żona mówi do męża:
- W ciągu tych kilku miesięcy musisz się trochę opalić.
- Dlaczego?
- Wszystkim znajomym powiedziałam że pojechałeś na wyprawę do Afryki.

Jeden z więźniów pyta drugiego:
- Czemu Ździcho taki smutny, przecież za dwa dni wychodzi?
- Tak, ale w domu nie ma telewizora.

Jasio z dziadkiem idą przez las i rozmawiają o alkoholiźmie. Dochodzą na polankę, siadają. Jasio pyta się:
- Dziadku, a co to jest "alkoholik"?
- Widzisz tamte drzewa? No to alkoholik mówi, że tam są drzewa...
- No ale dziadku tam jest drzewo!

dreams');

Przychodzi pacjentka do lekarza-seksuologa, a w przychodni tłum, jak jasna cholera.
&#; Czy pan jest ostatni? &#; pyta jakiegoś mężczyzny.
&#; Taki ostatni nie jestem, proszę pani. Widywałem już gorszych.
&#; Ale czeka pan w kolejce?
&#; Nie, proszę pani. W poczekalni.
&#; Pytałam po prostu o to, czy stoi pan na końcu?
- Skąd pani to przyszło do głowy, droga pani? Stoję na własnych nogach.
&#; Cham, brutal!, wykrzykuje oburzona niewiasta. &#; Niech mnie pan pocałuje w dupę, świntuchu...
&#; Proszę pani! &#; odpowiada z goryczą mężczyzna. &#; Mnie tutaj żona przysłała, żebym jej wyrobił &#;numerek" do lekarza. A nie po to, żebym się z panią pieścił.

Idzie sobie turysta polaną w górach i widzi bacę. A baca pasie sobie owce. Czarne i białe. No i turysta się go pyta:
- Baco.. Ile mleka dają te owce?
- Ano białe cy corne?
- No wszystkie.
- Białe dwa litry..
- A czarne?
- Ino tys dwa litry.
- A ile trawy jedzą?
- Białe cy corne?
- No wszystkie..
- Białe tsy kilo.
- A czarne?
- Tys tsy kilo.
Rozmawiają tak z piętnaście minut i okazuje się że białe owce nie różnią się niczym innym niż kolorem wełny. Wreszcie zdenerwowany turysta pyta się jeszcze raz:
- No to czemu baco je tak rozróżniacie?
- Ano białe owce som moje.
- A czarne czyje?
- Ano tys moje.

Idzie lew przez las i spotyka zająca:
- Kto jest królem lasu? - pyta, łapiąc królika za gardło.
Przestraszony zając odpowiada, że oczywiście on czyli lew. Idzie lew dalej i spotyka słonicę:
- Kto jest królem lasu? - pyta.
A słonica chwyta go trąbą i rzuca o ziemię parę razy. Lew wstaje, biedny, potłuczony, z wybitymi zębami, i sepleniąc mówi:
- Jak nie wies, to się nie denerfuj...

Rano w biurze:
- Stary, skąd masz takie limo pod okiem?!
- A, bo jak się wczoraj wieczorem modliliśmy przy stole i właśnie mówiliśmy "ale zbaw nas ode złego", to niechcący spojrzałem na teściową...

dnia pełnego optymizmu

elektro');

 

Dobry humor na dzień dobry.

Kto z nas nie lubi dowcipów. Słuchamy ich wszyscy ale niestety, nie wszyscy mają dar ich opowiadania.

Dlatego osoby które znają dużo dowcipów, potrafią błyskawicznie dobrać odpowiedni do sytuacji dowcip, a do tego umieją go opowiedzieć we właściwy sposób, są duszą każdego towarzystwa.

Wszyscy lubimy dowcipy nawet jeżeli wprost się do tego nie przyznajemy. Biorąc pod uwagę jak wielka jest różnorodność dowcipów, każdy znajdzie coś dla siebie. Coś, co go rozbawi, rozweseli, wywoła uśmiech na twarzy, przynajmniej na chwilę pozwoli oderwać się od codziennych trosk i obowiązków.

Dowcip to powiedzenie zawierające treść komiczną, pobudzające do śmiechu, anegdota, żart, krótka forma humorystyczna, służąca rozśmieszeniu słuchacza. Naukowo to ogólnie mówiąc po wysłuchaniu czy przeczytaniu dowcipu, słuchacz, w którego świadomości zachodzi proces intelektualno-uczuciowy percepcji tego dowcipu, otrzymuje bodziec, wywołujący reakcję fizjologiczną - śmiech...

Człowiek dowcipny, jest zdolny do spostrzegania, wychwytywania śmiesznych cech, stron, zjawisk, zdarzeń i ludzi oraz przedstawiania ich w zabawny sposób. Ciężki dowcip to dowcip niezręczny, który właściwie nie jest dowcipem, z którego trudno się śmiać a raczej wprowadzający zażenowanie w towarzystwie.

Słowotwórstwo, to obszerna lingwistycznie kategoria która może przejawiać się w dwóch zabiegach: albo przez łączenie dwóch wyrazów, tworząc nowe słowo, lub zastosowanie dekompozycji wyrazu. Żarty te bazują na odstępstwu od normy, ale zarazem są - logicznie rozumując - sensowne, umotywowane, ale po prostu nie pasują, np. "dżentelmenażeria", "olimpijaństwo", "Odyseusz - król Itaki i owaki", "uczę-szczać", "umie-szczać".


 
 

Tylko na tej stronie codziennie aktualizowane dowcipy. Najlepsza strona w sieci.
GotLink.pl